Firmy dzielą się na te, które robią kopie zapasowe, i te, które będą je robić po pierwszej awarii. Problem w tym, że koszt nauki w drugim wariancie bywa wyższy niż roczny koszt rozwiązania.
Zasada 3-2-1 w jednym zdaniu
Trzy kopie danych, na dwóch różnych nośnikach, z czego jedna poza siedzibą firmy. Reguła ma trzydzieści lat i mimo zmiany technologii wciąż działa, bo odpowiada na trzy różne rodzaje awarii.
- Trzy kopie chronią przed uszkodzeniem pliku i przed tym, że kopia okaże się nieczytelna.
- Dwa nośniki chronią przed awarią całego typu urządzenia.
- Jedna poza siedzibą chroni przed pożarem, zalaniem i kradzieżą — czyli zdarzeniami, które niszczą wszystko, co stoi w jednym pomieszczeniu.
Współcześnie warto dodać czwarty warunek: jedna kopia niemodyfikowalna. Ransomware szyfruje także dyski sieciowe i podpięte nośniki — kopia, do której proces na komputerze ma prawo zapisu, nie jest kopią bezpieczną.
Co realnie trzeba backupować
W małej firmie lista jest krótsza, niż się wydaje, i warto ją spisać, zamiast kopiować „wszystko”:
- Dokumenty księgowe i umowy — obowiązek przechowywania przez lata.
- Baza klientów i korespondencja.
- Pliki produkcyjne — projekty, zdjęcia, kosztorysy.
- Bazy danych i pliki stron internetowych.
- Konfiguracje — to, czego odtworzenie zajmuje dni, choć waży megabajty.
Systemu operacyjnego i programów zwykle backupować nie trzeba — da się je zainstalować ponownie. Danych nie.
Ile to kosztuje
Dla firmy z kilkuset gigabajtami danych rozsądny zestaw to zewnętrzny dysk lub NAS w biurze plus konto w usłudze chmurowej z kopiami wersjonowanymi. Miesięczny koszt zamyka się zwykle w kilkudziesięciu złotych — mniej niż jedna godzina pracy informatyka wezwanego po awarii.
Znacznie większym kosztem jest czas potrzebny na jednorazowe ustawienie tego sensownie. Dlatego warto zrobić to raz, a porządnie.
Test, którego prawie nikt nie robi
Kopia zapasowa, której nigdy nie odtworzono, jest tylko przypuszczeniem. Najczęstsze niespodzianki wychodzą dopiero przy odtwarzaniu:
- backup od pół roku kopiuje pusty katalog, bo zmieniła się ścieżka,
- archiwum jest zaszyfrowane hasłem, którego nikt nie pamięta,
- odtworzenie trwa dwa dni, a firma zakładała dwie godziny.
Raz na kwartał odtwórz losowy plik sprzed miesiąca. Piętnaście minut, a zamienia nadzieję w pewność.
Minimalny plan na jedno popołudnie
- Spisz, gdzie są dane, których utrata zatrzymałaby firmę.
- Ustaw automatyczną kopię do chmury z wersjonowaniem.
- Podłącz drugi nośnik lokalny i ustaw harmonogram.
- Zapisz hasła szyfrowania w menedżerze haseł, nie w pliku obok kopii.
- Wpisz w kalendarz kwartalny test odtworzenia.
Pięć kroków, jedno popołudnie — i sprawa przestaje wisieć nad firmą.

